czwartek, 25 kwietnia 2013

Helena Rubinstein, Lash Queen Fatal Blacks

Klasyk. Legenda. Luksus. Pyton. Z tymi wyrazami głównie kojarzy się tusz tej firmy. Skutecznie został osławiony przez blogerki. Chodziłam koło niego jak na paluszkach aż w końcu stwierdziłam, że albo zakocham się w nim na zabój lub raz na zawsze wyleczę się z droższych tuszy, których wcale nie było tak dużo bo jeszcze EL próbowałam w dobrej cenie, która mnie nie zabolała(zestaw duo za 39 zł). Tusz ma za zadanie pogrubiać i otwierać oko. Otulać nasze rzęsy zmysłową czernią....

Cena
149 zł

Pojemność 
8ml

Opakowanie
Chyba jest to najładniejsze opakowanie tuszu jakie do tej pory zdarzyło mi się mieć i w dotyku jest również specyficzny gdyż te plamki nie są płaskie tylko czuć je pod palcami. Jak zwykle nie zostawiam pustych opakowań to ten akurat sobie zostawię jak już umrze śmiercią naturalną czyli się skończy.

Zapach
Zwykły jak przystało na przyzwoity tusz. Bez udziwnień jakie proponuje nam np. Lancome.

Kolor
Kolor idealnej czerni można bardzo łatwo sprawdzić. Jeśli na zdjęciach tusz jest widoczny to w moim przypadku znaczy, że czerń jest odpowiednio intensywna. Tutaj zdecydowanie czerń miała swoje lepsze i gorsze dni. Nie wiem od czego to konkretnie zależy, ale na dzisiaj na zdjęciach ukazała swoje piękno.


Szczoteczka
Szczoteczka jest dosyć specyficzna. Nie jest taka jak w maskarach podkręcających gdzie zwykle ma kształt  półksiężyca. Tutaj to taki kopnięty księżyc, którym trzeba się najpierw nauczyć posługiwać. Oczywiście tuszu nabiera się za dużo na koniec szczoteczki, ale nie znam takiego, który nie musiałby się zetknąć z chusteczką przed malowaniem aby mi nic nie zwisało. Metoda na tę szczoteczkę jest dosyć indywidualna gdyż każda z nas musi sobie wypracować własną metodę. Ja mam akurat duże oczy, więc mi rzadko kiedy szczoteczki sprawiają problem chyba, że są małe i chude to wtedy nerwicy dostaję.

Konsystencja
Ani za mokra ani za sucha. Można powiedzieć, że jak poleżakuje to jest idealna.

Działanie


Pierwsze dwa tygodnie z tą maskarą to było uczenie się obsługiwania szczoteczką i czekanie aż tusz trochę dostanie powietrza. Potem zaczęła się zabawa, która trwa nadal bo tusz do tej pory mam. Powiem tak pogrubia całkiem przyzwoicie moje liche, marne, jasne rzęsy ale chyba najbardziej podoba mi się to co robi z dolnymi rzęsami bo rzadko kiedy są widoczne na zdjęciach. Tusz nie osypuje się, ale ma tendencję do robienia grudek, które jak ktoś jest maniakiem i estetą to trzeba "wyczesać". Nie skleja rzęs aby były trzy na krzyż ale gdy zaczniemy dokładać warstw to wiadomo, że może być kiepsko. Problem z moimi oczami jest taki, że są duże. A jeśli są duże to musiałabym mieć pewnie rzęsy jak w reklamach L'oreala aczkolwiek na chwilę obecną uważam, że nie jest tragiczne bo coś tam jednak widać i są estetycznie podkreślone. Oko jest otulone całkiem przyzwoitą ilością rzęs. Jeszcze jakby mi je wyciągnął....

Podsumowując, chyba obudziłam się z tych marzeń, że nigdy nie będę miała firanek jak Marti albo Czarna Ines i nawet najdroższy tusz świata tego nie zmieni bo najpierw trzeba mieć odpowiedni materiał aby na nim pracować( life is brutal). Być może kiedyś wrócę do Helenki bo to naprawdę przyzwoity tusz jeśli ktoś szuka otworzenia oka, naturalnego pogrubienia i rozdzielenia rzęs. Póki co jakoś mam ochotę wypróbować jak ten mi się skończy coś z tuszy wydłużających.

Macie jakieś skuteczne sposoby na rzęsy? Jakich tuszy używacie? Na jakim efekcie wam zależy?

a jeśli chodzi o włosy to są istne kameleony. Także wszystko zależy od światła i lekkiego rozjaśnienia w Photoshopie.

56 komentarzy:

  1. Faktycznie to najładniejsze opakowanie tuszu jakie kiedykolwiek widziałam :)) nie narzekaj, ładne masz :* mi się trochę poprawiły odkąd zamiast kremu używam olei. Mam je ciut dłuższe i gęstsze niż kiedyś. Ale i tak szału nie ma, ja też nigdy nie będę miała firanek, niestety.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. olej arganowy u mnie robi za krem pod oczy bo tylko na noc dbam o te okolice, więc chcąc nie chcąc ląduje i na rzęsach ;) Są bardziej elastyczne, odżywione a raczej tych popularnych odżywek revitalash nie chcę używać bo dużo czytałam, że owszem rzęsy piękne ale jak przestaniesz używać to wypadają.

      Usuń
  2. U mnie on się nie sprawdził, kruszył i osypywał. A dzisiaj trafiłam na bloga Zośki, która opisuje ten sam problem. Ciekawe, czy przy drugiej sztuce będzie tak samo? Bo byłam bliska stwierdzenia, że trafiłam na używany tusz podczas zakupu...

    Pogodziłam się, że moje rzęsy są marne :) i nie wyciągnę z nich za wiele. U mnie od lat w użyciu są bazy pod tusz, które na wieczór spisują się idealnie. Teraz kupiłam bazę RevitaLash oraz odżywkę RapidLash. Nie oszukuję się, że nagle będę miała mega firanki, lecz widzę poprawę. Nawet sama baza dużo daje moim rzęsom i tym się cieszę.

    Na zdjęciach prezentuje się ładny dzienny efekt :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój póki co się nie osypuje chociaż mam swoją teorię taką, że np. tak jak z kosmetykami P&R w Sephorze, że jak ostatnio dotnęłam zestaw z MUFE (tusz i płyn do demakijażu) to był dosłownie gorący i dziwne, że się nie zapalił. Zestaw z tuszem EL to samo. Wydaje mi się, że wtedy mogłabym dostać takiego osypującego sucharka. Chociaż to tylko teorie.

      U mnie to jest dysproporcja pomiędzy oczami a rzęsami. Bo z tego co widzę to niektóre moje znajome jak mają mniejsze oczy to też mają lepszy efekt na rzęsach.

      Usuń
    2. Chodzi o to, że stały na podgrzewanej półce ;)

      Usuń
  3. Bardzo lubię ten tusz i efekt, który robi z moimi rzęsami :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Opakowanie bardzo luksusowe. Jestem ciekawa, jak sprawdziłby się u mnie, chociaż z drogich tuszy się wyleczyłam. Mam to szczęście, że nawet ten za 8 zł daje u mnie radę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Opakowanie to sobie zostawię ;P Szczęściara ;) Ja też nie mam na koncie dużo bardzo drogich tuszy. Miałam ten i miniaturkę EL ;)

      Usuń
  5. u mnie też materiał niezbyt podatny to też efekt niezależnie czy to pyton czy boa jest hmmm niezbyt spektakularny. Na pocieszenie ;) powiem Ci, że przy tak ładnej buzi jak Twoja naprawdę nie robi mi różnicy czy masz firanki czy zasłonki czy toporne karnisze ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. toporne karnisze ostatnio widziałam w pociągu i chce jak najszybciej o tym zapomnieć. Dziękuję za komplement.

      Usuń
  6. a mnie zabiła cena i nie pozwala odżyć ;)

    a co do marzeń - tez już się z nimi pożegnałam i akceptuje moje "pseudo firanki" takie jakimi sa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak często jest tak, że niektórzy mają po 5-10 tuszy na stanie i spokojnie z tego wychodzi Helenka. Tylko tego się tak nie odczuwa bo myślenie jest takie a to 10 zł a to tylko 20zł. Nie mówię, że to złe rozwiązanie kupować taniej tylko jeśli ktoś ma pierdyliard tuszy to ja z Helenką lepiej wychodzę bo ją zużyje a ktoś posiadając X maskar o wartości pieniężnej Helenki część ich na pewno wyrzuci z wysuszenia, przeterminowania bo rzadko która dziewczyna powstrzyma się przed otworzeniem. Także moja dewiza to po prostu ograniczmy ilość i nie marnujmy tych wydanych pieniędzy a czy to będzie 20 czy 149 zł to już drugorzędna sprawa.

      Usuń
    2. ja mam 2 tusze - akurat kolorówka nie jest moim obiektem wielkich zainteresowań :d wole pielegnacyjne kosmetyki chomikowac :)

      Usuń
    3. aby nie było ;D To nie jest atak z mojej strony tylko tłumaczę mechanizm czasami pozornego oszczędzania ;) Ja raczej chomikiem nie jestem. Lubię mieć jeden kosmetyk tego samego rodzaju na zaś aby mnie nie zaskoczyło, ale to też kupuję jak jest na wykończeniu.

      Usuń
  7. Koszmarny jest ten tusz. U mnie się osypuje. Kupiłam w D ze świeżej dostawy więc nawet nie zdążył sie ugotować. Paskudziak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kurczaki u mnie serio działa pod tym względem bez zastrzeżeń.

      Usuń
  8. Zawsze wybieram tusze do rzęs, które mają za zadanie wydłużyć nasze rzęsy. Chyba też z tego powodu bym się na powyższy kosmetyk nie skusiła ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a jakie najlepiej sprawdziły się u Ciebie ;)?

      Usuń
  9. jak dla mnie jednak za drogi... szukam teraz jakiegoś dobrego tuszu do 50 zł i niestety mam spory problem. Ale ten wygląda całkiem łądnie, nienachalnie u Ciebie :) no i opakowanie śliczne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak. Chodziłam wokół niego miesiąc a ja raczej nawet jeśli mam zachciewajki to mijają mi po1-2 dniu także jeśli tak długo mnie trzyma to znak, że nie spocznę dopóki nie kupię ;)

      Usuń
    2. znam to z autopsji! :)

      Usuń
  10. Kochana, polecam Ci revitacell kosztuje ok 120zł, czesto na promo i jest świetny. Rzęsy urosną Ci do nieba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczytałam o nim na stronie producenta i wzbudza moje zaufanie. Pomyślę nad nim ;)

      Usuń
  11. Lubię tą wersję,ale na moich rzęsach szału nie robi,mimo to,że już na wiele sposób pracowałam tą szczoteczka. Za to złota,tradycyjna Lash Queen wyprawia z moimi rzęsami cuda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak ja chodziłam wokół tych tuszy i zdecydować się nie mogłam. W końcu ten był w zestawie i padło na niego.

      Usuń
  12. ja Pytonka uwielbiam! a szczoty też musiałam się nauczyć obsługiwać :D hihi ale potem było już tylko coraz lepiej :)
    ale masz piękne te oczyska *_*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. gimnastyka dłoni przy nim jest ;D Dziękuję za komplement.

      Usuń
  13. Długie gęste rzęsy zawsze wyglądają świetnie. Ja na swoje nie narzekam oprócz jednego - są proste jak strzelił... wiesz w co ;) Także zalotka to konieczność. Bardzo lubię tusze z Max Factor, a ostatnio polubiłam tusz Eveline.
    Pozdrowienia,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tusze z Max Factora również badzo lubię. Ten w fioletowym ubranku oraz klasyczne 2000calorie.

      Usuń
  14. Pięknie powiedziane, że trzeba mieć materiał żeby na nim pracować :) Ja już dawno temu wyleczyłam się z marzeń o firanie rzęs, no niestety mam jasne, dość krótkie i takie jakieś mało wyględne, chociaż musze im przyznać jedno, że same jakos tak naturalnie wyginają się do zewnętrznego kącika, więc jak je dobrze pomuleję to sa takie kocie :) Helenki nie używałam, ale krążące o niej legendy słyszałam. Aktualnie używam Pupa Vamp Mascara i jestem z niej bardzo zadowolona, ma fajną miekką szczoteczkę, rzęsy są otulone czernią, ładnie podkreślone, dla mnie cudo :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo dobrego o tej mascarze czytałam także może wypróbuje ;)

      Usuń
  15. nie masz wcale takich słabych tych rzęsek, nie narzekaj ;) zresztą wszelkie braki giną przy tak ładnej buzi jak Twoja :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. smaruje je dzielnie olejem arganowym przy okazji dbania o okolice oczu ;) Dziękuję za komplement.

      Usuń
  16. Efekt bardzo ładny! Pyton mnie kusi już od bardzo dawna, ale jakoś ciężko mi wydać tyle pieniędzy na kosmetyk, który w teorii posłuży mi tylko trzy miesiące ;) Co masz na ustach? Wyglądają bardzo ładnie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. błyszczyk z duo, które kupiłam parę miesięcy temu Estee Lauder za 39zł a pełnowymiarowy produkt to
      http://www.douglas.pl/douglas/Makija%25C5%25BC-Usta-B%25C5%2582yszczyki-Est%C3%A9e-Lauder-Makija%C5%BC-ust-Pure-Color-Lipgloss_productbrand_3000037982.html
      kolor nude rose

      Usuń
    2. Dzięki za link. Narobiłaś mi ogromnej ochoty na ten błyszczyk. Na Twoich ustach prezentuje się idealnie. Bardzo lubię takie delikatne, dziewczęce kolory na co dzień :)

      Usuń
    3. I jest to błyszczyk z dość mocnym pigmentem. Także pomimo, że dzienniak to usta nie prześwitują.

      Usuń
  17. chciaąłbym sprobwac Heleny ale ta cena cholerna :p Na wydłużenie kupiłam ostatnio Loreal 4d, ale cos mi nie przychodzi O.O kiedys go uzywalam i pamiętam tylko że bardzo wydlużał, zobaczymy czy pamięc mnie nei myliła :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak: ulżyj sobie ;P Z tego co wiem jesteś minimalistką podobnie jak ja i jeśli masz podobnie z zachciankami, że owszem masz je co 5 minut inne ale po dłuższym czasie i dokładnym przemyśleniu zostają w tym gronie nieliczne to go for it jeśli masz możliwość.

      Usuń
  18. Szczerze mówiąc mam takie rzęsy, że czy po tuszu za 5 czy za 50 zł efekt jest praktycznie identyczny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic w przyrodzie nie ginie - do kompletu mam brwi, które najchętniej zarosłyby mi całe czoło :D

      Usuń
  19. Jakie Ty masz piękne oczy :) ten tusz też za mną chodzi od dłuższego czasu i jestem skłonna go kupić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement ;) Lil powiem tak jak masz mieć zachciewajski skręt to ulżyj sobie ;)

      Usuń
    2. Tylko żeby to się skoczyło na tylko jednej rzeczy wtedy ;)

      Usuń
  20. Oj jaka śliczna buzia:)
    Nie miałam co prawda pytona ale po nieudanym romansie z Hypnose Star wyleczyłam się z tego typu zachciewajek i z tym że nie będę miała firany rzęs - zresztą po co żeby mi okulary drapały hehha - teraz używam Max Factora clump defy i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komplement. Tusze Max factora bardzo lubię. Chyba najbardziej klasyczny 2000calorie orazt ten w fioletowym ubranku :)

      Usuń
  21. Już widzę, że nie dla mnie. Nie lubię fikuśnych szczoteczek, bo mam krótkie rzęsy i zawsze się cała wymażę dookoła:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. yyy czy ja wiem czy to od tego zależy :) Z tego co zauważyłam to z mazaniem mają problem osoby o małych oczach ;)

      Usuń
  22. Helenki nie miałam żadnej , choć opakowania kuszą mnie za każdym razem jak widzę;), niezdradzam swojego sprawdzonego Cliniqowego :)
    Polecam odzywkę Revitalash, działa cuda i mam wrażenie , ze potem każdy tusz da rade:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba to pytonkowe opakowanie jest najładniejsze z całej rodzinki.

      Usuń
  23. Szkoda, że nie zrobiłaś efektu przed i po, nie ma porównania :(
    Efekt jak dla mnie wcale mnie nie zadowalający. Za 150 zł oczekiwałabym czegoś więcej.
    Ja aktualnie używam tuszu z Rimmel`a Glam' Eyes Day 2 Night i chwalę go sobie, wydłuża i pogrubia :)

    OdpowiedzUsuń