poniedziałek, 30 września 2013

Clarins, Instant Light Natural Lip Perfector

Powód kupienia tego specyfiku? Podobno produkt kultowy. Drugi powód jest taki, że chciałam spróbować produktu z wyższej półki cenowej aby sprawdzić czy rzeczywiście gra jest warta świeczki. Produkt szczerze znienawidziłam za jego kaprysy. Wydaje mi się, że moje zarzuty są uzasadnione chociaż może to ja mam jakieś odchylenia od normy bo sporo osób go jednak lubi.

Cena
67 zł

Pojemność
12ml

Dostępność
Douglas  (wydaje mi się, że kolorówka tej firmy jest tylko dostępna w Douglasie)

Kolor
02

Opakowanie i zapach
Produkt przychodzi do nas w typowym czerwonym pudełeczku na którym jest skład jak stąd do Bombaju. Za to w środku  czeka na nas urocza tubka z gąbeczką w tle. Można powiedzieć: to przecież sama przyjemność miziać się czymś tak przyjemnym po ustach. Owszem jest to przyjemne tylko po jakimś czasie produkt zamiast pachnieć waniliowymi ciasteczkami śmierdzi czymś popsutym. Przypuszczam, że funkcjonuje tutaj taka sama zasada jak w przypadku gąbeczek do twarzy: trzeba je kąpać i dezynfekować bo może być nieciekawie. W przypadku produktów płynnych gdzie jakieś ustrojstwa tylko czekają aby się tam osiedlić jest to koniecznością. Po umyciu i dezynfekcji musimy przygotować się na tymczasowe wylatywanie wody zamiast produktu co nie jest zbyt przyjemne bo nikt nie lubi wyglądać jakby się obślinił. 

Konsystencja
Produkt jest bardzo gęsty i treściwy. Trzeba  uważać z ilością bo inaczej czeka nas efekt śmiesznie obrysowanych ust. Także nawet jeśli chciałam sobie wybielić usta to niestety nie było to wskazane. 

Działanie
Z tego co zdążyłam zauważyć to na rynek polski zostało wprowadzone więcej kolorów. Wcześniej były tylko 3 dostępne. Produkt jest według mnie transparentnym błyszczykiem. Ma baaaaardzo dobrze zmielone drobinki, które optycznie dają efekt tafli na ustach. Świetnie zmiękcza oraz wygładza usta. W okresie zimowym można nawet stwierdzić, że mógłby być dobrą warstwą ochronną przed mrozem. Jednakże jakimś fenomenalnym produktem odżywczym nie jest (stosowałam go głównie wieczorem przez jego kaprysy). Jeżeli nałożyłam produktu na usta za dużo to niestety wyglądałam jakbym mało skutecznie obrysowała sobie usta lub zrobiła to po kilku głębszych (mój naturalny kolor to raczej airy fairy z rimmela ). Niestety zauważyłam też, że bardzo lubi zbierać się w kącikach.  Jeśli mimowolnie obliże usta to potrafi się z niego coś takiego zrobić jak z peelingaami P&R przy kontakcie z wodą. Pozostaje biały osad na ustach co nie wygląda moim zdaniem dobrze. Próbowałam różnych metod. Nawet skusiłam się na częstszy peeling ust. Nic z tego. Odrobina obojętnie jakiego płynu nawet w postaci soku i miałam białe nierównomierne plamy na ustach. Dodatkowo potrafił samoistnie wytwarzać grudki jeśli miał takie życzenie. Uprzedzam pytania i komentarze o przeterminowanie produktu. Ma ważność jeszcze do 11.01.2014 także nic nie powinno się z nim dziać.

Skład

Skład: Paraffinum Liquidum/Mineral Oil, Diisostearyl Malate, Hydrogenated Styrene/Isoprene Copolymer, Ozokerite, Dipentaerythrityl Tetrahydroxystearate/ Tetraisostearate, Polyethylene, Hydrogenated Polyisobutene, Butyrospermum Parkii (Shea Butter) Unsaponifiables, Irvingia Gabonensis Kernel Butter, Ethylhexyl Palmitate, Parfum/Fragrance, Silica Dimethyl Silyate, Hydrogenated Coco-Glycerides, Oryzanol, Tribehenin, Ammonium Glycyrrhizate, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Tocopheryl Acetate, Hexyl Laurate, Polyglyceryl-4 Isostearate, Sorbitan Isostearate, Retinyl Palmitate, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil, Triethoxycaprylylsilane, Isopropyl Titanium Triisostearate, Palmitoyl Oligopeptide, Tocopherol, BHT

 W sumie jestem zaskoczona, że dosyć drogi produkt jest oparty na parafinie. Chociaż ja akurat jeśli chodzi o preparaty do ust bardziej wystrzegam się oleju rycynowego ze względu na intensywne wysuszenie ust. Produkt jest również mocno perfumowany. Czasami takie produkty oparte na parafinie mają swój taki charakterystyczny zapach, który potrafi się przebić przez nutę zapachową. Tutaj na szczęście tego nie ma. Mamy tutaj też dwa masła: shea i mango. Przypuszczam, że to przez nie u mnie następuje taki efekt białego osadu bo podobne rzeczy dzieją się z peelingami P&R, które również oparte są na masłach.


Podsumowując
Nie polubię Cię jak powiedzieć prościej...tak śpiewała Brodka w jednej ze swoich piosenek. Tak, mam z tym produktem. Jak dla mnie za dużo z nim gimnastyki: czyszczenie gąbeczki bo jak zostawię na dłużej nieumytą to śmierdzi niemiłosiernie, dozowanie ilości bo jak nie to mam nieumiejętnie obrysowane usta, zostawianie osadu przy jakimkolwiek oblizywaniu ust. Bądź co bądź jestem istotą ludzką a nie rzeźbą woskową, która tylko pilnuje aby wyglądać nienagannie oraz mam ludzkie odruchy. Sam zapach bardzo przypadł mi do gustu gdyż przypomina waniliowe ciasteczka. Efekt jaki daje na ustach ten błyszczyk jest raczej transparentny z efektem tafli. Odnośnie właściwości odżywiających są one raczej na zasadzie natychmiastowego wygładzenia i zmiękczenia ust.  Jak dla mnie drogi  bubel o którym mam ochotę jak najszybciej zapomnieć. Reszta wyląduje na stopach. Dziękuję. Do widzenia.



48 komentarzy:

  1. Mam kolor 05 i nie odnotowałam problemów o których piszesz, chyba że pojawią się za jakiś czas? Nie wiem. Póki co przebija moje ulubione JT pod kątem utrzymania nawilżenia i natłuszczenia.
    Nie rozumiem tylko, dlaczego gąbkowy aplikator.... Wolałabym pędzelek lub zwykły ścięty dziubek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problemy zaczęłam zauważać gdy częściej spoglądałam w lustro w ciągu dnia na co zazwyczaj nie mam czasu ;) Jest to raczej produkt lubiany. Możliwe, że to ja mam jakieś odchylenia od normy ;)
      Bo to jest miłe i przyjemne tylko jak zaczęło śmierdzieć to zaczęłam się zastanawiać co się do jasnej ciasnej dzieje z tym produktem. Jak przeżył kąpiel i dezynfekcje problem ustąpił.

      Usuń
    2. Jak dla mnie jest to produkt kultowy. Stosuję go już jakieś 4 lata i nigdy nie zauważyłam żadnego z problemów, które pojawiły się u Ciebie. Nakładam go rano (oczywiście nie walę na usta jakiejś przesadzonej ilości) , trzyma się dośc długo, piję poranna kawę a on schodzi bardzo stopniowo, nie pozostawiając po sobie żadnej białej warstwy. Dodatkowo używam jednego błyszczyku ok roku i nigdy nic nie śmierdziało:) Nie wiem zupełnie o co chodzi z tymi mankamentami w Twoim przypadku, naprawdę dziwna sprawa:)

      Usuń
    3. Sama nie wiem. Może trafił mi się jakiś felerny egzemplarz ale nie kupowałam go w żadnym podejrzanym sklepie w okazyjnej cenie tylko stacjonarnie w Douglasie także oryginalność produktu jest pewna.

      Usuń
    4. Marilyn, a może ten kolor ma jakiś składnik, który jest odpowiedzialny za tego typu historie. Pamiętam swoją przygodę z Superbalmami Clinique, kiedy to dane określone w trakcie używania zaczynały tak śmierdzieć, że nie można tego było używać. I NIKT tego problemu nie widział.... dopiero po jakimś czasie natknęłam się na kilka podobnych opinii.
      Mój kolor to taki blady róż więc nie ma co przesadzać z ilością bo będę miała usta w stylu porno :P Dlatego daję go minimalnie, czekam aż się stopi i tyle :) Nie zauważyłam białego nalotu.

      Usuń
    5. Próbowałam go już w takich kombinacjach nakładać, że w końcu nie miałam już na to siły. Nawet jeśli nakładałam go minimalnie (to na zdjęciu to już jest przesadzona ilość) i tylko tuptałam sobie z nim w domu to również zostawał biały nalot po jakimś czasie od aplikacji. Nie było reguły czy nakładałam go mało, dużo, średnio lub tylko się nim lekko musnęłam. Najwidoczniej ten produkt nie chciał ze mną współpracować w żaden sposób.

      Usuń
    6. Może po porstu nie ejst dla Ciebie, cholera wie. Mój ulubiony to 03, może daj mu jeszcze jedną szansę i mimo wszystko nakładaj pod niego jakąś pomadkę ochronną? Może to coś pomoże.

      Usuń
  2. Moja ostatnia sztuka jest na wykończeniu i wiem, że prędzej, czy pózniej znowu się na niego skuszę.
    Z żadnym egzemplarzem nie miałam takich problemów, jak Ty, na szczęście. Nawet, jeśli przez dłuższy czas przez zapominalstwo nie umyłam gąbeczki, to nie zaczynała wydzielać nieprzyjemnego zapachu, a na to byłam przygotowana, bo wielokrotnie spotykałam się z takimi opiniami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja miałam takie odczucia z dziwnym zapachem? Serio, jestem zaskoczona bo naczytałam się sporo pochlebnych opinii o tym produkcie a u mnie takie numery wywijał niezależnie od tego czy nałożyłam go za dużo czy w sam raz.

      Usuń
  3. O proszę, też o nim napisałaś ;) Szkoda, że u Ciebie płata takie figle... U mnie sprawuje się nienagannie, nigdy nic nie śmierdziało. Może nanosisz zbyt dużo błyszczyka na usta?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam najróżniejszymi metodami, ilościami go nakładać. W większości przypadków było to samo ;/

      Usuń
    2. Niedobrze :/ Nie wiem, ja aktualnie używam 01 i jestem w niebie :) Mam w zapasie 05.

      Usuń
  4. Szkoda, że się nie sprawdził. Ja nie miałam z nim "przyjemności"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. być może tylko ja miałam z nią wątpliwą przyjemność ;]

      Usuń
  5. Ja swój błyszczyk wręcz kocham miłością bezgraniczną i nic się z nim nie dzieje. Mam jednak inny odcień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może to zależy od koloru ;/ Sama nie wiem.

      Usuń
  6. szkoda, że się u Ciebie nie sprawdził, ja czytam o nim same pochlebne opinie. Muszę go kiedyś kupić:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej przekonać się samodzielnie.

      Usuń
  7. " W sumie jestem zaskoczona, że dosyć drogi produkt jest oparty na parafinie."
    a ja nie ;)
    jestem w sumie ciekawa tego błyszczyka i mam na niego chęć mimo wszytsko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym przypadku parafina mi nie przeszkadza bo gorszy dla mnie jest olej rycynowy. Praktycznie każde masełko do ust, które miało go jako pierwsze w składzie wysuszało mi bardzo usta.
      Moja opinia jest raczej jedną z nielicznych niepochlebnych. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że ty jednak będziesz zadowolona.

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. być może trafiłam na jakiś trefny egzemplarz lub ten kolor tak ma...

      Usuń
  9. A ja go uwielbiam i tak jak pisały dziewczyny wyżej, nigdy nie miałam z nim opisywanych przez Ciebie problemów. Może trafił Ci się jakiś trefny egzemplarz... :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Być może bo sama jestem zaskoczona zaistniałą sytuacją.

      Usuń
  10. Miałam go już dawno temu i też jakoś szczególnie mnie nie powalił, choć wiem, że wiele osób sobie chwali ;/

    OdpowiedzUsuń
  11. UUUu dobrze, że nie sięgam po kosmetyki z wyższej półki :D szkoda tylko pieniążków wyrzuconych w błoto ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że zarówno w taniej półce i drogiej możemy znaleźć buble ;) Nie ma tutaj reguły. Zależy od preferencji.

      Usuń
  12. hmmm no to już sama nie wiem, czy go chce, byłam przygotowana na pochwały, jak większość recenzji, może jakieś stary Ci się trafił?

    OdpowiedzUsuń
  13. Nigdy nic nie miałam tej marki...I cóż raczej nie chcę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam jeszcze kilka próbek ich podkladu everlasting ale bardzo podkreślał moje niedoskonałości robiąc takie "kółka" wokół nich.

      Usuń
  14. nie znam tego produktu moze to i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może trafił mi się lipny egzemplarz.

      Usuń
  15. Wydaje mi się, że już nie mam ochoty na ten błyszczyk :P Znając moje szczęście do produktów podobno kultowych, mogłabym się rozczarować tak jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie to jest taka loteria jeśli chodzi o kultowe produkty ;)

      Usuń
  16. Oj, to szkoda że taki niechętny do współpracy...

    OdpowiedzUsuń
  17. u mnie się spisuje dobrze, jestem bardzo zadowolona z niego, szkoda, że Ci się jakoś nie trafiło... .

    OdpowiedzUsuń
  18. Bardzo doceniam Twoją rzetelną recenzję. Miałam zakusy na ten produkt, jednak zniechęcił mnie intensywny zapach, czego nie toleruję przy produktach do twarzy (czy do pielęgnacji, czy do makijażu). Biłam się jeszcze z myślami, żeby się przemóc, jednak skutecznie wyleczyłaś mnie z tego mazidła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa. Przypuszczam, że intensywny zapach jest koniecznością bo często takie kosmetyki oparte na parafinie mają taki swój specyficzny zapach, który mi osobiście przypomina naftę. Być może mam jakiś ultra wrażliwy nos lub omamy, ale zazwyczaj jeśli parafina nie jest dobrze zneutralizowana zapachem to coś takiego naftowego się przebija.

      Usuń
  19. Nie znam go i chyba nie chciałabym poznawać :)

    OdpowiedzUsuń
  20. Ta gąbeczka to wg mnie nieporozumienie, psuje produkt, który być może gdyby nie aplikator, okazałby się całkiem przyjemny :) Kolor niezwykle delikatny, no i te waniliowe ciasteczka.... Mmmm pycha!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wątpię aby coś zmieniali bo produkt jest jednym z lepiej znanych produktów firmy i bardzo lubianym.

      Usuń