piątek, 12 września 2014

Yves Rocher, Tusz pogrubiający Sexy Pulp

Nie przepadam za swoimi rzęsami. Właściwie to trochę wina moich oczu gdyż zazwyczaj na zdjęciach wyglądam jak żaba Monika lub mój pekińczyk. Po prostu gdyby rzęsy miały współgrać z oczami to musiałabym mieć takie jak w reklamach Maybelline. O dziwo zawsze na żywo o wiele bardziej podoba mi się efekt niż ten uzyskany na zdjęciach. Wiem, wiem mogłabym wyhodować rzęsy na odżywkach ale przeraża mnie ten składnik, który znajduje się w lekach osób chorych na jaskrę. Także jeśli efekt uznacie za marny to po prostu dysproporcja między rozmiarem oczu a możliwościami moich rzęs.

Cena
57zł ( bardzo często jest przeceniany na 35zł lub dodawany do zamówień)

Pojemność 
9ml

Dostępność 
sklep internetowy Yves Rocher lub stacjonarny

Bardzo podoba mi się to, że każdy tusz z tej firmy jest szczelnie zabezpieczony przed wścibskimi łapkami. Uważam, że wszystkie firmy pod tym względem powinny brać przykład z Yves Rocher. Jak są promocje w Rossmanie to aż człowieka skręca jak kolejna paniusia sprawdza pędzelek, szczoteczkę lub otwiera wszystkie opakowania po kolei. Nie lubię takiego zachowania ! 
Szczoteczka kształtem przypomina klepsydrę. Jest dosyć spora ale dla mnie to akurat nie problem. Dużo dłużej zajmuje mi przyzwyczajenie się do obsługi malutkich szczoteczek. Nie jest to szczoteczka silikonowa. Formuła na początku jest odrobinę mokra a później stopniowo gęstnieje.

Jeśli chodzi o kolorówkę to raczej zbędne jest tworzenie elaboratów. Najważniejsze  dla mnie jest pokazanie efektu a wtedy każda z was może zdecydować czy również ma ochotę wypróbować produkt.

Rzęsy gołe i wesołe:


Rzęsy po dwóch warstwach tuszu
Zdjęcia zrobione są po 4 intensywnych miesiącach używania tuszu. Myślę, że jest to tusz raczej do codziennego stosowania i wielbicielki dramatycznego efektu nie będą z niego zadowolone. Jednakże trzeba wziąć pod uwagę, że ja mam oczy jak żaba Monika i tylko sztuczne rzęsy wyrównałyby tę dysproporcję.  Co mogę powiedzieć o tym tuszu? Nie skleja rzęs i ładnie je rozczesuje. Trochę pogrubia oraz pozwala je wydłużyć. Nie osypuje się oraz nie rozmazuje. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to kolor mógłby być  bardziej czarny. Na szybko przejrzałam wszystkie posty o tuszach i najbardziej podobał mi się ten żółtek z Lovely. Zresztą same zobaczcie. Także pewnie powrócę do Lovely jak wykończę wszystkie moje zapasy.

Dla porównania tusz z Lovely:


Jaki jest wasz ulubiony tusz? Czy używałyście Sexy Pulp z YR?

67 komentarzy:

  1. Nie mam,ale chyba się skuszę,dużo dobrego o nim słyszałam.Lovely miałam i był całkiem ok:) Piękna jesteś :)
    Pojawiają mi się Twoje wpisy,ale kilku dziewcząt nadal nie.Mój blogger szaleje ;/ Ostatnio rzadziej odwiedzam blogi,ponieważ mam remont i padam ze zmęczenia. Mam tyle na głowie,że ledwo ogarniam.Po weekendzie,mam nadzieje,że już będę miała luz ;) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj zdecydowanie wiem co to remont i wtedy również mało udzielałam się na blogach ;)

      Usuń
  2. Ja od kiedy założyłam sztuczne rzęsy, w ogóle nie używam tuszy do rzęs ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. masz ładne oczy i nie wyglądasz na zdjęciach jak żaba!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu między oczami a rzęsami jest duża dysproporcja i nigdy w moim przypadku nie będzie efektu wow lub dramatycznego ;)

      Usuń
  4. Ślkiczną masz buzię! O tym tuszu czytam sporo dobrego, w końcu pewnie kupię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak znajdziesz go w promocji to warto wypróbować ;)

      Usuń
  5. Ja mam podobne rzęsy, ale do tego białe :/. Ale Ty masz śliczne oczy i w ogóle cerę godną pozazdroszczenia <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pepa nad cerą sumiennie pracowałam bo wcześniej miałam liczne wulkany i policzek był nieźle zmasakrowany.

      Usuń
    2. A czym wyleczyłaś? Ja używam kremu z kwasem i benzacne punktowo, jest o wiele lepiej ale i tak zdarzają się wypryski. Do tego wyeliminowałam kremy na parafinie i silikonach.

      Usuń
    3. Otóż pierwsze co jak weszłam do gabinetu dermatologicznego to lekarz kazał mi zrezygnować z kremowych, płynnych podkładów, róży, pudrów i mogę używać tylko sypkich lub kamieniu. Później powiedział, że jeśli chodzi o oczyszczanie to mam odstawić wszelakie żele i zacząć myć twarz zwykłym mydłem bez udziwnień w składzie. Kazał mi również odstawić wszelakie peelingi enzymatyczne i z drobinkami. Do nawilżania skóry używam teraz tylko oleju jojoba bo jakoś z żadnym kremem nie jestem w stanie się na dłużej zaprzyjaźnić. Jeśli chodzi o przepisane leki to są to robione aptecznie ale wiele firm ma płyny złuszczające z kwasem salicylowym. Po składzie z tego co patrzę to najbardziej zbliżony jest ten z Biochemii Urody. Na pojawiające się wypryski dostałam maść robioną w aptece, która ma w składzie cynk i kwas salicylowy. Po 3-4 miesiącach kiedy moja skóra była już gruntownie oczyszczona dostałam do tego duetu atrederm aby przebarwienia i blizny zmniejszyły się. Później dostałam delikatniejszy Locacid. Obecnie z tego całego zestawu lekarz zostawił tylko maść i płyn z kwasem salicylowym.

      Ogólnie doszłam do wniosku, że im mniej substancji chemicznych ma dany kosmetyk w składzie tym moja skóra lepiej reaguje. Podkład zmieniłam na mineralny Anabelle Minerals a reszta kolorówki pozostała bez zmian.

      A jak wygląda moja obecna pielęgnacja: mydełko palmolive(twarz), mleczko z douglasa( zmywanie oczu), olej jojoba, balsam do ust tisane ( usta i jako krem pod oczy), płyn złuszczający z 2% kwasem salicylowym, maść na wypryski.

      Usuń
    4. i jeszcze woda uriage lub tonik z P&R.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. szczota też zależy od osobistych preferencji :)

      Usuń
  7. Szczotka mnie przerażała, Ale po pierwszym użyciu stał się ulubieńcem :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Fajny efekt do codziennego makijażu. Ja mam teraz miniaturę z Clinique, a potem będę używać tuszu z Luxury. Miałam tego żółtka z Lovely, ale coś mi rzęsy po nim wypadały ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zauważyłam aby po tuszu z Lovely wypadały mi rzęsy ;)

      Usuń
  9. ładnie, aczkolwiek delikatnie podkreśla rzęsy:) żółty tusz z lovely też lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak jak mówię to raczej dysproporcja między oczami a rzęsami :)

      Usuń
  10. uwielbiam go za szczotę, dorównuje lovely, ale tylko trochę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego teraz doceniam te posty o tuszach :D Bo mogę porównać czarno na białym, który tusz jest lepszy :)

      Usuń
  11. nigdy nie miałam kosmetyków z tej firmy, a szkoda, bo dużo dobrego o nich słyszałam :)

    Masz świetnego bloga, aż żal że dopiero na niego trafiłam, będę tu częstym gościem :
    No i z przyjemnością obserwuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  12. fajny blog.... z chęcią tu zostaję i zapraszam do mnie http://szalejemytestujemy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Kilka razy miałam go już wypróbować, ale ciągle mi z nim nie po drodze:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak dla mnie masz przepiękne oczy i do tego tak dziewczęca buzia :D Ach ja na razie odstawiam zakupy kosmetyków z YR na bok, za dużo bubli miałam ostatnio. Ja obecnie mam drugi ( zielony - opakowanie ) tusz z Wibo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak się sprawdza ten tusz z Wibo?

      Usuń
  15. Ładnie wyglądasz w tym tuszu, o ile to zdanie ma sens :P. Aczkolwiek ja wolę mocniejszy efekt:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak mówię przy moich patrzałkach ciężko jest uzyskać mooocny efekt ;)

      Usuń
  16. to jeden z najlepszych tuszy (tuszów???) jakie używałam i nawet nie napisałam o nim na blogu. A z Ciebie żadna żaba :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Siouxie najwidoczniej zagubił się w Twoim gąszczu kosmetyków ;)

      Usuń
  17. Ale masz śliczne oczka :D Właśnie szukam jakiegoś dobrego tuszu, więc myślę, że się skuszę :D

    www.wodnekokardy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  18. Oczyska masz piękne! Ale rzęski też! Żadna żaba, choć Monia miała chyba dłuugie rzęsy?! Czy mi się coś pomieszało? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi żaba Monika skojarzyła się z wielkimi oczami :P A czy miała długie rzęsy? Nie pamiętam bo mała byłam jak leciał Kulfon z Moniką :D

      Usuń
  19. Nie jest to tusz dla mnie bo jak piszesz - jestem wielbicielką dramatycznego efektu i potrzebuję nie dość, że wydłużenia to jeszcze mega pogrubienia ( nie sklejenia ) ;PP

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze zależy jaki mamy materiał wyjściowy :D

      Usuń
  20. efekt delikatny.. jak za taką cene spodziewałam się szału rzęs ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak ktoś ma przyzwoite rzęsy to szał rzęs o wiele łatwiej jest uzyskać ;)

      Usuń
  21. ładny, delikatny efekt :) pięknie wyglądasz :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Miałam i u mnie efekt był naprawdę sexy ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Całkiem przyjemny efekt daje - lubię takie tusze do rzęs na co dzień, dzięki którym makijaż jest prosty, szybki i niezawodny :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też dużo zależy kto jakie ma rzęsy :)

      Usuń
    2. To na pewno - każde inaczej się układają i lubią co innego :-)

      Usuń
  24. Ciekawy efekt, ale cenowo mało zachęcający ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam go na liście do wypróbowania, podoba mi się szczoteczka, taki dzienny efekt również mnie satysfakcjonuje, myślę więc, że się polubimy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie masz jeszcze karty stałego klienta w YR to możesz zrobić dowolne zakupy i przy następnych za minimum bodajże 6,90zł dostaniesz ten tusz za symboliczny 1gr ;)

      Usuń
  26. Na Twoich oczach dzieje się jakaś magia i nawet mogłabym "chcieć" Sexi Pulpę ;) Ale znam moje rzęsy - a one nie lubią tego tuszu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie magia tylko monstrualny rozmiar moich oczu :D

      Usuń